Stan szyb a bezpieczeństwo jazdy

Na stan bezpieczeństwa poruszania się pojazdami po drogach naszego kraju ma wpływ wiele czynników, można wymienić tu czynnik ludzki jak umiejętność kierowania pojazdem przez kierowcę, stan jego motoryki, czy jest wypoczęty, trzeźwy i w pełni sprawny, drugim czynnikiem jest sam pojazd i droga, po której się porusza. W wielu przypadkach za bezpieczeństwo odpowiada połączenie tych dwóch czynników – na przykład za mocne dociskanie pedału gazu na drodze, której stan techniczny jest bardzo zły, a w dodatku kierowanie pojazdem nie do końca sprawnym technicznie jest połączenie, które z dużym prawdopodobieństwem może doprowadzić do groźnego w skutkach zdarzenia drogowego. Czasem nawet wydawałoby się nieistotny drobiazg może doprowadzić do tragedii – znakomitym przykładem jest stan szyb w naszym pojeździe, ich czystość i brak uszkodzeń. To przez szyby jako kierujący oglądamy drogę, widzimy mijane pojazdy, jeśli ta widoczność jest słaba, zakłócona na przykład zabrudzeniami szyby, możemy po prostu za późno dostrzec pewne przeszkody na drodze, automatycznie będziemy mieli za mało czasu na podjęcie odpowiedniej reakcji. Stan szyb pojazdu jest istotny szczególnie w sytuacji, kiedy podróżujemy nocą lub też w promieniach świecącego mocno słońca – wtedy widoczność może być momentami bardzo zniekształcona.

Czy będzie jeszcze więcej fotoradarów

W naszym kraju funkcjonuje obecnie około 550 fotoradarów, mowa jest tu oczywiście o urządzeniach stacjonarnych, a więc na trwałe wmontowanych w strukturę drogi, większość z tych fotoradarów jest pod kontrola Inspekcji Transportu Drogowego, która przejęła zarząd nad nimi od policji. Zgodnie z obowiązującymi rozporządzeniami to już tylko ITD jest władna do instalowania nowych fotoradarów, obok oczywiście straży miejskich i gminnych, których radary stoją niezależnie od tych administrowanych przez ITD. Obecnie Inspekcja planuje zakup aż 300 nowych urządzeń, spełniając w ten sposób wytyczne naszego rządu, by zwiększyć bezpieczeństwo na naszych drogach, poprzez sprawniejszą i częstszą kontrolę prędkości poruszających się po naszych drogach pojazdów. Jednak budzi to dość duży opór społeczny, zwłaszcza w środowisku kierowców, którzy podróżując na co dzień naszymi drogami widza wiele absurdów w ustawieniach fotoradarów, które znajdują się nie w miejscach najbardziej niebezpiecznych, zagrożonych statystycznie wypadkami czy kolizjami, lecz w takich, gdzie nic się nigdy nie wydarzyło, droga jest dobra i nie ma logicznego uzasadnienia dla ograniczania – sztucznego – w danych miejscach obowiązującej tam maksymalnej prędkości. Ministerstwo transportu zapowiedziało przeprowadzenie w najbliższych miesiącach, przy współudziale policji, kontroli miejsc, gdzie stoją znaki ograniczające prędkość maksymalna pojazdów.

Co zrobić z zużytym akumulatorem

Nie od dziś wiadomo, jak bardzo szkodliwe są stare, zużyte akumulatory, głównymi szkodliwymi dla człowieka i przyrody elementami takiego akumulatora są ołów, posiadający właściwości rakotwórcze oraz kwas siarkowy – nie mówiąc już o plastikowej obudowie samego akumulatora. Obecnie coraz więcej mówi się o szkodliwości pozostawiania takich akumulatorów na wysypiskach, razem z innymi odpadkami, wzrasta w tej mierze świadomość społeczna. Jednak nic tak nie przemawia do świadomości naszych rodaków jak czynnik finansowy – dlatego też wprowadzono w ostatnich latach przepis mówiący o tym, że przy zakupie nowego akumulatora możemy korzystać ze specjalnego rabatu, jeżeli odniesiemy do punktu zakupu akumulatora nasz stary, zużyty akumulator. Wszystkie takie punktu zakupu akumulatorów maja obowiązek przekazywania ich następne do utylizacji, odbywającej się w ściśle określonych warunkach. Jeżeli z kolei kupujemy nowy akumulator i nie mamy starego na wymianę, z jakichś względów, to będziemy musieli uiścić dodatkową opłatę, tak zwaną ekologiczną – wynosi ona nawet 30 procent ceny nowego akumulatora, w zależności od jego parametrów i producenta. Takie rozwiązanie prawne sprawią, że większość osób kupujących nowe akumulatory zdaje stary sprzęt, zaoszczędzając przy okazji nieco pieniędzy i nie narażając się na kary związane z porzuceniem takiego akumulatora w miejscu niewłaściwym.

Telefony komórkowe i aplikacje dla kierowców

W naszym kraju z roku na rok przybywa pojazdów samochodowych, największy wzrost liczby użytkowanych przez naszych rodaków aut nastąpił w okresie pierwszych lat po wejściu w struktury Unii Europejskiej, jak mówią szacunki, przez pierwsze lata do naszego kraju było sprowadzanych nawet milion używanych pojazdów. W równie szybkim tempie w naszym kraju przybywa użytkowników telefonów komórkowych, w tym i tych najbardziej nowoczesnych – tak więc jest ścisłe powiązanie użytkowników pojazdów mechanicznych z użytkownikami telefonów komórkowych. A to z kolei zaowocowało powstaniem kolejnych aplikacji, realizowanych na telefony komórkowe, a adresowanych właśnie do kierowców. Ostatnio bardzo modne jest korzystanie z aplikacji, za pomocą których kierowcy wymieniają się między sobą informacjami o fotoradarach na drogach, o kontrolach policyjnych czy o różnego rodzaju sytuacjach, na które trzeba uważać podczas podróżowania po drogach naszego kraju. Coraz popularniejsza staje się ostatnio aplikacja, dzięki której kierowcy mogą na bieżąco uzyskiwać informacje dotyczące cen paliw na poszczególnych stacjach paliw na terenie całego kraju, co jest szczególnie istotne w ostatnim czasie, kiedy ceny paliw maleją, a ma to miejsce w różnym tempie w różnych częściach kraju, można więc dzięki posiadaniu bieżące informacji taniej zatankować auto.

Gaz LPG – czy niszczy silniki

Od kilkunastu lat na naszych drogach funkcjonują pojazdy samochodowe, głównie są to samochody osobowe, które napędzane są nie olejem napędowym czy benzyną, lecz gazem LPG. Zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy bardzo znacząco wzrosła cena zarówno benzyny, jak i oleju napędowego, zaś cena LPG wzrosła bardzo nieznacznie, zwiększa się masowo ilość samochodów mających montowane instancje gazowe. To pozwala zaoszczędzić nawet do 40 procent kosztów eksploatacji pojazdu, specjaliści podpowiadają, że instalacje LPG warto jest montować w pojazdach, które nie przekraczają określonego wieku, a użytkownik takiego pojazdu jeździ relatywnie dużo – wtedy koszt instalacji gazowej zwraca się dość szybko i faktyczna eksploatacja takiego pojazdu jest dużo bardziej korzystna finansowo. Jednak są i zdeklarowani przeciwnicy zagazowania – jak to się popularnie mów – pojazdu, uważając, że współcześnie produkowane silniki spalinowe nie są przystosowane do spalania w nich mieszanki gazowej i wcześniej czy później odbije się to na żywotności takiego silnika, że staje się on coraz bardziej zamulony. Jednak popularność LPG powoduje, że tego rodzaju instalacje są już montowane w niektórych produkowanych seryjnie pojazdach – oznacza to, że takie samochody znajdują bardzo szybko liczne grono nabywców – wszystkim rządzi ekonomika użytkowania pojazdu.

Nowe zasady zdawania na prawo jazdy

W drugiej połowie stycznia w naszym kraju zaczęły obowiązywać znowelizowane przepisy, jeśli chodzi o zdawanie na prawo jazdy. Większość potencjalnych kierowców, a więc kandydatów do zrobienia prawa jazdy, obawiała się nowych zasad egzaminowania i dlatego przed samym wejściem w życie znowelizowanych przepisów wszystkie ośrodki szkolenia kierowców w naszym kraju pękały dosłownie w szwach – jak najwięcej kursantów chciało zdążyć zdać egzamin jeszcze na starych zasadach. Okazało się, że ich obawy nie były nieuzasadnione, bowiem zdawalność po wprowadzeniu nowych zasad wynosi od kilku do maksymalnie kilkunastu procent wszystkich podchodzących do egzaminów. Jednak twórcy nowych przepisów twierdzą, że nowe testy egzaminacyjne nie są wcale trudniejsze niż poprzednio obowiązujące, jednak zdawalność jest mniejsza, bowiem kursanci nie są ich nauczyć się na pamięć, wraz z odpowiedziami, jak to się działo dotychczas, bowiem samych pytań jest o wiele więcej – około 3 tysięcy. Ponadto jest krótszy czas na udzielenie odpowiedzi – tylko 15 sekund – i nie ma możliwości skorygowania ewentualnego błędu, co stanowi sytuacje bardziej podobna do tej na drodze, już w rzeczywistych warunkach kierowania pojazdem tam też nie ma możliwości korekty, jeśli dokona się nieprawidłowego manewru, nie sposób też nauczyć się wszystkich sytuacji na pamięć.

Koło zapasowe w sprayu – czy skuteczne

Koło zapasowe w każdym pojeździe to zdawałoby się rzecz podstawowa, chociaż obowiązujące obecnie przepisy nie mówią o tym, że kierowcy musza posiadać koło zapasowe, lewarek i klucz do odkręcania kół jako wyposażenie obowiązkowe każdego pojazdu, w przeciwieństwie do konieczności posiadania w każdym pojeździe takich akcesoriów jak gaśnica, trójkąt ostrzegawczy i apteczka samochodowa. Jednak w ostatnim okresie czasu bardzo popularne robi się wożenie zamiast koła zapasowego tradycyjnego tak zwanego koła zapasowego w sprayu – jest to pojemnik z specjalna substancją, której zadaniem jest sklejenie – oczywiście prowizoryczne – opony do czasu dojechania pojazdu do zakładu wulkanizacyjnego. Taka metoda jest popularna, gdyż pozwala wykorzystać miejsce przeznaczone w bagażniku na koło zapasowe do wykorzystania w inny sposób. Należy jednak wiedzieć, że takie koło zapasowe w sprayu ma wiele minusów – jednym z nich jest możliwość poruszania się pojazdu na tak sklejonym kole przez nie więcej niż 20 kilometrów. Kolejny minus to brak możliwości sklejenia danej opony w tradycyjny sposób, już na stacji naprawczej – praktycznie taka opona nadaje się jedynie do wymiany, co automatycznie w znaczący sposób podwyższa koszt eksploatacji pojazdu. Tak więc bezpieczniej jest wozić ze sobą koło zapasowe, co nie zmienia faktu, że można mieć w pojeździe i spray.

Wkrótce egzaminy w nowszych pojazdach

Zostały ostatnio znowelizowane liczne przepisy mówiące o zdawaniu na prawo jazdy, te przepisy odnoszą się nie tylko do jakości testów czy ilości godzin, które muszą odbyć kandydaci na kierowców, ale mówią też o jakości sprzętu, a więc pojazdów, na których kursanci uczą się jeździć przed przystąpieniem do egzaminu. Przepisy obecnie obowiązujące mówią o tym, że ośrodki kształcenia kierowców nie mogą dokonywać szkolenia na pojazdach mających powyżej 12 lat, dotyczy to nie tylko samochodów osobowych, ale też i pojazdów większych, jak autobusy. Tymczasem okazuje się, że żadne przepisy nie mówią o tym, aby w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego również egzaminy miały miejsce na sprzęcie nie starszym niż 12 lat. Jednak praktyka pokazuje, że w WORD-ach w przeważającej części są pojazdy starsze niż w ośrodkach szkolenia kierowców, a dzieje się tak, gdyż – jak tłumacza ośrodki egzaminacyjne – brakuje po prostu pieniędzy. Dochodzi w wyniku tego do pewnych paradoksów, zwłaszcza w przypadku kursantów zdających na prawo jazdy w kategorii jazdy autobusem, bowiem szkolenie odbywa się w autobusach nowoczesnych, wyposażonych w różne systemy elektroniczne, natomiast do egzaminu ci sami kursanci muszą przystępować na starych, często trzydziestoletnich autobusach, nie wyposażonych nawet w podstawowe systemy.

Fotoradary w Rosji zarażone wirusem

W każdym kraju rozstawione na drogach fotoradary przynoszą określone zyski, dzieje się tak, gdyż wielu kierowców nie potrafi powstrzymać się przed szybszą niż dozwolona znakami drogowymi jazdą i zasilają w ten sposób budżet państwa. Ostatnio w Rosji okazało się, że fotoradary w znacznej swojej liczbie (prawie 200) nie przynoszą zysków, lecz straty. System, który obsługuje te fotoradary, został zainfekowany nieznanym wirusem, który działa w ten sposób, że zakłóca całe oprogramowanie, czyniąc fotoradary niezdatnymi do użytku atrapami. Firma zawiadująca fotoradarami zamówiła już usługę wykrycia i zniszczenia wirusa, jednak jak dotychczas nie udało się tego dokonać. Jak wskazują szacunki, dochody roczne z fotoradarów, które zostały zainfekowane wirusem, to około 100 milionów rubli, tak więc aż o tyle mniej pieniędzy wpływa obecnie do kasy rządowej. Cieszą się jedynie kierowcy, którzy mogą sobie bezkarnie przyciskać pedał gazu – mowa oczywiście o tych kierowcach, którzy maja wiedzę o tych zainfekowanych fotoradarach. Kto wie, czy za jakiś czas nie usłyszymy o analogicznej sytuacji w naszym kraju, często dzieje się bowiem tak, że hakerzy z poszczególnych państw współpracują ze sobą, wymieniając doświadczenia i dzieląc się zdobytymi doświadczeniami, na pewno kierowcy w naszym kraju nie mieliby nic przeciwko temu.

Wywóz taniego paliwa do Polski

W naszym kraju ceny paliwa, zarówno jeśli chodzi o benzynę, jak i o olej napędowy, oscylują w granicach 6 złotych, w cenę paliwa sprzedawanego w legalnym obrocie wchodzą aż 3 podatki – VAT, akcyza i opłata paliwowa. Jednak u naszych sąsiadów, w Obwodzie Kaliningradzkim, paliwo jest dużo tańsze – średnio za litr oleju napędowego płaci się tam 3 złote. Taka różnica w cenie powoduje, że mieszkańcy województwa warmińsko- mazurskiego korzystają z bliskości granicy i masowo jeżdżą tam po tańsze paliwo, które odsprzedają następnie czy to upatrzonym stałym klientom, czy to dla hurtowników, którzy mają stacje benzynowe w pobliżu granicy, po polskiej stronie. Przepisy mówiące o możliwości przywozu z zagranicy paliwa bez opłacania podatków stanowią, że można wwieść do kraju tyle paliwa, ile zmieści się w oryginalnie montowanym zbiorniku paliwa plus 10 litrów w kanistrze. Osoby, które przewożą paliwo z Obwodu Kaliningradzkiego, robię to samochodami osobowymi takich marek, które mają relatywnie największe zbiorniki – są to samochody nawet kilkunastoletnie. Jak obliczają celnicy, jednorazowo w ten sposób można wwieść do Polski nawet do 100 litrów paliwa, sprzedaż którego może zapewnić dochód w granicach 1 tysiąca złotych, przy założeniu, że kilkanaście razy w ciągu miesiąca dana osoba podróżuje za granicę.